Czy jesteśmy skazani na żylaki?

Czy jesteśmy skazani na żylaki?

Na żylaki kończyn dolnych – w różnej ich formie choruje blisko 70 proc. kobiet i 50 proc. mężczyzn, a częstotliwość występowania choroby wzrasta wraz z wiekiem.

Żylaki towarzyszą człowiekowi od zawsze, a dowodów ich istnienia dostarcza nam już starożytność. Jedne z pierwszych udokumentowanych informacji na temat żylaków i sposobów ich leczenia pochodzą z 1550 r. p. n. e. z tzw. Papirusów Ebersa. O terapii kompresją i okładach z ziół moczonych w occie pisał także Hipokrates na przełomie IV i III w. p. n. e., a w starożytnych Atenach, w świątyni boga Asklepiosa składano w darze wota uzdrowionych części ciała, skąd pochodzi m. in. płaskorzeźba dziękczynna z przedstawieniem Amynosa z nogą wyleczoną z żylaków. Piękny polski akcent pochodzi z ołtarza Wita Stwosza 1477-89 (figura mężczyzny – w głównej części ołtarza „pierwszy z lewej”).

Winne nie tylko geny

Bardzo ważna rolę w powstawaniu żylaków są uwarunkowane genetycznie predyspozycje rzutujące na nieprawidłowości w budowie ścian żył oraz zastawek żylnych. Zmiany te powodują wsteczny przepływ (cofanie się słupa krwi – prowadzi do stałego przeciążenia układu powierzchownego, nadmiernego poszerzenia żył i powstawania żylaków. Dziedziczność problemu dla jednych będzie więc dobrą wiadomością, dla innych z kolei złą, szczególnie wtedy, gdy w rodzinie żylaki mają oboje rodziców, co zwiększa ryzyko ich wystąpienia u dzieci nawet o 80-90 %. Pozostałe czynniki, takie jak płeć, wiek, charakter wykonywanej pracy otyłość czy styl życia przyspieszają wystąpienie i postęp choroby lecz nie stanowią jej bezpośredniej przyczyny. Gdyby tak było, żylaki mieliby prawie wszyscy.

Patomechanizm choroby żylakowej jest następstwem ewolucji. „Zbyt szybko przyjęta przez człowieka (homo erectus) 1,5 mln lat temu pionowa postawa spowodowała zaburzenie przepływu krwi w układzie żylnym kończyn dolnych – utrudniając jej powrót z kończyn dolnych i stwarzając stałe warunki do nadciśnienia żylnego oraz powstawania żylaków”. Każda terapia będzie w pewnym sensie leczeniem objawowym, czyli usuwaniem następstw, a nie pewno nie przyczyn. Na pytanie, czy to oznacza, że w pewnym sensie jesteśmy na żylaki skazani? – odpowiada: „Tak, ale nie jesteśmy bezbronni. Profilaktyka, odpowiedni styl życia, możliwy wpływ na charakter pracy postępowanie, wczesne rozpoznanie problemu, pozwala zapobiegać rozwojowi schorzenia odpowiednio wcześnie”.

Postęp choroby żylakowej – leczyć czy nie?

Nawrót żylaków to zupełnie inna kwestia. Po pierwsze: nawrót czy naturalny postęp choroby? Czy pojawienie się w kilka lat po leczeniu zabiegowym w innym miejscu innego typu żylaków (albo na drugiej kończynie !) można wiązać ze skutkiem nieprawidłowo wykonanego zabiegu czy źle dobranej metody ? Prawda o tym tego problemie leży zdecydowania „pośrodku”. Zważywszy, że tzw. żylaki nawrotowe występują w 10-15 % mówienie o nieskuteczności leczenia musi uwzględniać relatywność tego stwierdzenia. Nikt nie ma wątpliwości, że żylaki leczyć trzeba aby opóźnić postęp choroby i zmniejszyć ryzyko powikłań. Po latach, nasza choroba żylna może być nie jedyną, a jedną z wielu i kiedy przychodzi chory do lekarza, chcąc leczyć żylaki, ten stwierdza u niego „inne choroby wieku dojrzałego” np. niewydolność serca, astmę i wiele innych przeciwwskazań do zabiegu. Co zatem należałoby zmieniać w nastawieniu chorych? Uświadomić timing (właściwy czas postępowania) w odniesieniu do naturalnego przebiegu choroby który jest bardzo ważny tym bardziej, że współczesna medycyna jest w stanie zaoferować choremu bardzo dobrze dobraną terapię w myśl podstawowego hasła: nie chory do metody, a metoda do chorego.